Kategoria: Kerala

cochin-kathakali

Noc w pociągu minęła bezboleśnie. Na dworcu w Ernakulam próbowaliśmy kupić bilety do Madurai z Kanyakumari, ale nie udało się: trzeba załatwić to dopiero w Kanyakumari. Wsiedliśmy więc w rikszę i za grosze dotarliśmy (cudem nie zmiażdżeni przez aut, autobusy i ciężarówki) do Main Jetty, skąd promem zamierzaliśmy popłynąć do Fort Cochin. Za 5 Rs ...

9/12/04 Cochin

cochin-ginger-factory

Po niezbyt rewelacyjnym śniadaniu w hotelowej restauracji zrobiliśmy zaległe pranie. W wiadrze pod prysznicem. Po rozwieszeniu prania i orzeźwiającym zimnym przymusowym prysznicu ruszyliśmy na wielkie zwiedzanie. Widzieliśmy St. Francis Church, zbudowany w XVI wieku. W środku znajduje się nagrobek Vasco da Gamy. Kościół sam w sobie nieszczególny. W drodze do Indo-Portuguese Museum zaczepił nas rikszarz, który ...

10/12/04 Cochin

Dziś wycieczka do słoni. No dobra, do świątyni. Dwudziestokilometrowa przejażdżka rikszą była nie lada przeżyciem. Dowiedzieliśmy się, że wszechobecne klaksony używane są nie tak jak u nas (jako nagana), tylko w celu oznajmienia wszem i wobec, że niniejszym się jedzie. Albo na skrzyżowaniu, też po to. Bardzo wyraźnie widać też prawo silniejszego - kto większy, ...

alleppey-street

Komu w drogę, temu trampki na nogę. Wymeldowanie z hotelu, znów przejażdżka rikszą i promem. W Ernakulam poszliśmy na obiad do restauracji pełnej miejscowych. Dwóch z nich koniecznie chciało sobie z nami zrobić zdjęcie. Dziwnie tak czuć na sobie spojrzenia wszystkich obecnych. Co zwróciło naszą uwagę to fakt, że wszyscy bez wyjątku jedzą rękami. Nakładają ...

kerala-backwaters

Dziś rano pobiegliśmy wymienić pieniądze. Po drodze wpadliśmy do jakiejś restauracji na śniadanie. Okazało się, że nikt tam nas nie rozumie ani trochę i nie ma menu w formie pisemnej (kelner ślicznie wyrecytował nam kolorowo brzmiące i totalnie niezrozumiałe nazwy tutejszych dań). Podziękowaliśmy i przenieśliśmy się do innej. Tam zjedliśmy „chlebojaje” na słodko (!!!), sałatkę ...

kumily-bus-station

Nasze plany uległy zmianie zupełnie przypadkowo wczoraj wieczorem. Mieliśmy jechać na dwa dni na plażę w Kovalam. Ale doszliśmy do wniosku, że plaże będziemy mieli na Goa, a zamiast tego możemy wybrać się do jednego z najsłynniejszych w Indiach rezerwatu przyrody. To znaczy, przepraszam - najsłynniejszego. 750 słoni, antylopy, 36 tygrysów i inne wspaniałości. Do ...

kumily-spice-farm-hut

Takich Indii się nie spodziewaliśmy. Rano za oknem przywitała nas gęsta mgła i najniższa w tym miejscu temperatura w roku, 15°C. Mam nadzieję, że mgła rozrzedzi się i w rezerwacie uda nam się zobaczyć jakieś zwierzaki. Póki co, idąc na śniadanie, minęliśmy stado ślicznych małpek huśtających się na drutach i biegających po dachach budynków. Boski ...

kumily-bus-sellers

Pobudka o 5:00 to dość nietypowy początek dnia. Za to brak prądu i całkowita ciemność była już bardziej typowa. Latarka spisała się na piątkę. Szynko spakowaliśmy się i podreptaliśmy na dworzec (rikszy żadnej nie było po drodze). Wsiedliśmy w lepszy autobus niż ostatnio, jakiś pospieszny jadący 90km w trzy, a nie cztery godziny. Serpentyny minęliśmy ...

varkala

Dziś pokąpiemy się jeszcze chwilę i jedziemy dalej, do Kanyakumari. Przy plaży w Varkali znajduje się całe mnóstwo sklepików... tybetańskich. Skąd tyle tu Tybetańczyków, nie wiem, natomiast zauważyliśmy z Maćkiem, że są dużo mniej mili niż Hindusi. Dobre, że wybraliśmy Indie, nie Tybet. Siedzimy sobie raniutko w Sunset Restaurant, w której rzeczywiście wieczorem można podziwiać ...

Cochin, 8/12/04

cochin-boat

Czternastogodzinna podróż z Goa do stolicy Kerali upłynęła nam bardzo szybko, ponieważ większą jej część przespaliśmy. Czas podróży umilaliśmy sobie grą w garibaldkę i układaniem kostki Rubicka, którą kupiłem i zepsułem po godzinie. Może to przez moją nieuwagę, może przez mierną jakość produktu. Na dworcu Ernakulam Junction przywitał nas spory tłum i temperatura znacznie przewyższająca polską ...

Cochin, 9/12/04

cochin-ginger-sorting

Dzisiaj postanowiliśmy pobawić się w prawdziwego turystę, zwiedzającego najróżniejsze atrakcje opisane w przewodniku. Chcieliśmy odwiedzić pobliski kościółek, muzeum Indo-portugalskie oraz może jeszcze coś „na mieście”.  Spotkaliśmy znanego nam rikszarza, który zaproponował nam za 100 Rupii objazd po ponad siedmiu miejscach w Cochin. Po krótkim zastanawianiu weszliśmy w to. Żeby zachować porządek faktograficzny, pierwszą atrakcję odwiedziliśmy sami, ...

cochin-temple-elephant-with-master

Di di di di, di di di di… 6:30, budzik bezlitośnie zrzucił nas z łóżek. Musimy wstawać, czas na wizytę w świątyni. Świątynia leży prawie po drugiej stronie miasta, dlatego dotarcie tak daleko zajęło nam ponad pół godziny. Na szczęście Edwin jest spokojnym kierowcą, więc nie brał udziału w wyścigu autobusów, ciężarówek i innych. Jazda w ...

cochin-kiran-lodge

W drodze do Alleppey pomyliliśmy pociąg. Zamiast jechać na południe, pojechaliśmy na północ, w stronę Mumbaju. Jednak fuksem zorientowaliśmy się i wsiedliśmy do następnego, tym razem dobrego pociągu. W końcu dotarliśmy do Alepuzy, czyli Alleppey. Za namową rikszarza pojechaliśmy zobaczyć jego propozycję hotelu (pierwszą zdecydowanie odrzucili bo była ba obrzeżach miasta). Wysiedliśmy prawie w centrum i ...

kerala-backwaters-living-boat

Odwiedziliśmy rano miejscową świątynię i zwróciliśmy uwagę na świątynnego słonia. Śmieszne, że w Indiach słonie żyją na „wolności”, tzn. nie są zamknięte za dwumetrowym murem, pawie zaś (dwa) trzymane są w klatkach, na uwięzi. Backwaters of Kerala A unique Backwaters adventure in the Venice of the East has begun. Mamy do dyspozycji łódeczkę z dwoma wioślarzami i malutką ...

road-to-kumily

Dziś z samego rana wyprowadzka z Alleppey. Jedziemy ponad 100 km na wschód do Kumily, gdzie niedaleko znajduje się Periyar Wildlife Sanctuary. Jedziemy na fotograficzne łowy: 750 słoni, ponad 30 tygrysów, niezliczonych gazel, lemurów i antylop. Podróż planowo zająć ma około sześciu godzin a my nie możemy się już tego doczekać. W Indiach autobus się nie ...

kumily-spice-farm-tea-gathering

Godzina bardzo wczesna, ciemno na zewnątrz i pada obficie deszcz. Gdzie ja jestem, w Indiach? Do tego zimno i jak się później okazało, mgliście. Jesteśmy w strasznym szoku. Jednak pełni nadziei ruszamy w podróż pełną zapachów, aromatów i cudownych historii. W świat krzewów, przypraw, owoców, smaku. Shadji, nasz przewodnik rozpoczął przejażdżkę od wizyty w ogrodzie kawowym. ...

varkala-beach

Dotarliśmy w końcu do miejsca, gdzie świeci słońce i jest ciepło. Jak zawsze, pokój znaleźliśmy bez problemu i niepotrzebnej straty czasu. Wypełniliśmy formularze i na plażę. Jak tu cudownie, takiej kąpieli nie miałem nigdy w życiu. Duża fala, gorąca woda, opalające słońce a do tego przepiękny widok na wioskę w górze, na wysokich skałach. Plaża w ...