Mumbai

Przede mną pierwszy w Indiach posiłek, ciekawe jak go zniosę. W międzyczasie: krótkie retrospekcje (kelner przyniósł Pepsi, nalaną do szklanki niestety, ale bez lodu, więc ryzykuję pierwszy łyk, smakuje normalnie). Retrospekcja I Podróż nie zdążyła się jeszcze zacząć, a już problemy... Siedzimy w samolocie do Moskwy, zaraz powinniśmy startować. Siedzimy, siedzimy... Podjeżdża samochód (CD), wielki bysio wchodzi ...

Pociąg klasy 2nd Sleeper

Dzyń dzyń dzyń dzyń właśnie się skończyło. Stuko-dzwonili tak od samego rana. Teraz śpiewają. Ależ tam ciekawie za oknem! Na jakimś straganie koło dzwoniącej świątyni ludzie nawijają na sznurek żółte cosie, chyba kwiatki. Właśnie leżę w pociągu. Obok jacyś starzy hippie-Niemcy, Hindus z Mumbaju-Kurli i jego żona. Mamy dwie miejscówki do spania, z czego jedną na ...

30/11/04 Colva

Garden Cottages

Mieliśmy mały problem ze znalezieniem hotelu o 23:30. taksówkarz wysadził nas na skrzyżowanku i dalej szliśmy już sami, po jakichś wertepach, piasku i trawie. Wąziutkimi ścieżkami krążyliśmy w ciemności, aż znaleźliśmy Garden Cottages. Anglik siedzący na tarasie okazał się bardzo pomocny - poszedł z nami do właściciela (kilkuminutowy spacerek), ale okazało się, że ten już ...

colva-iff2004

„I feel like shit” pasuje idealnie do mojego obecnego stanu...   Pół nocy spędziłam to nad wiadrem, to na kiblu. Z łóżka wybiegałam co parę minut... Straszna noc. Welcome to India. Gdyby nie Maciek, na pewno bym tu umarła. Ale nie umarłam. Po całodniowej diecie wodno-bananowej całkiem nieźle żyję. Siedzę teraz w najładniejszej chyba restauracji, jaką widziałam. Wiklinowe ...

2/12/04 Colva

colva-school-children

Dziś troszkę zmieniliśmy rytm dnia: rano poszliśmy na śniadanie do Williama, asekuracyjnie jeszcze tym razem po europejsku (K) i amerykańsku (M). Potem popluskaliśmy się w basenie i ruszyliśmy na poszukiwanie spodni/wisiorka/kąpielówek. Spodni nie znalazłam, więc zdecydowałam się na szyte na miarę. Jako wzór zostawiłam moje białe z dziurą na pupie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. ...

palolem-road

Dziś wyprowadzka z Colvy. Jechaliśmy najpierw mocno rozklekotanym autobusem, który 5 km jechał prawie pół godziny. Potem dwie godziny walczyliśmy o bilet do Cochin na 6/7 grudnia. Mi nie udało się go kupić, znów Maciek okazał się mistrzem. Na 6 nie było szans nawet na waiting list. Kupiliśmy więc miejsce na waiting list na 7. ...

4/12/04 Palolem

palolem-rock-it-cafe

Wniosek ten sam. Cały dzień byczenia się w cudownej scenerii. Graliśmy w frisbie i spiekliśmy się jak raki. Kupiliśmy dwa koce, bo w nocy było bardzo zimno. Około 21 w Laughing Buddzie zaczęła się house-impreza. Takiej dyskoteki jeszcze nie widziałam: parkiet na drewnianych rusztowaniach, dookoła siedziska przy palących się ogniskach, i ogólnie loungowo-chilloutowa atmosfera. Młócka ...

goa-butterfly-island

Wstaliśmy rano i po szybkim śniadaniu ruszyliśmy łódką zobaczyć delfiny. Widzieliśmy ich całkiem sporo, tyle że daleko i nie chciały wysoko skakać, ale wynurzały się co jakiś czas i było je całkiem dobrze widać. Potem przypłynęliśmy na Butterfly Island. Maluśka plaża niemalże prywatna - oprócz nas jeszcze trzy osoby. Cisza, spokój, dzikie miejsce, ogromne motyle i ...

palolem-healer1

Rano wybraliśmy się do Canacona Station - chcieliśmy zarezerwować wszystkie bilety na dłuższe trasy już do końca wyjazdu. Jasne. Na stacji okazało się, że bilety na inne pociągi niż jadące trasą Mumbai-Cochin trzeba kupować w Margao. Do Sawantwadi, gdzie chcieliśmy kupić karty Ganjifa, też nie dotarliśmy: pociąg jeździ tylko w piątki... Wróciliśmy więc do Palolem ...

palolem-beach-restaurant-sunset

Dziś ostatnie śniadanie w Palolem. Zebraliśmy się, poszliśmy do agencji turystycznej odebrać bilet powrotny do Bombaju, i rikszą opuściliśmy boskie plaże. Po drodze widzieliśmy śmieciarkę: kilku Hindusów zbierało ustawione przy drodze wiklinowe kosze ze śmieciami, opróżniali je i zrzucali z góry puste. Ten, który widziałam, trafił z ciężarówki akurat w przechodzącego ulicą psa. Jedziemy do Margao ...